Lalka z Lizbony i Portugalia - wywiad z autorką książki Iwoną Słabuszewską-Krauze
W lipcu 2021 roku ukazała się powieść Lalka z Lizbony Iwony Słabuszewskiej-Krauze, która nie tylko przenosi nas do gorącej Portugalii ale również pokazuje realia życia ludzi w tym kraju za czasów dyktatury Salazara i rewolucji goździków. Mamy dla Was wywiad z autorką książki, w którym opowiada ona o sobie, o książce oraz o swojej miłości do Portugalii. Czytajcie dalej aby dowiedzieć się kim jest i co myśli Iwona Słabuszewska-Krauze.
Czy może nam Pani opowiedzieć kilka słów o sobie?
Mieszkam w Warszawie, tu się urodziłam i wychowałam, ale duchem często przebywam w Portugalii. Wiele lat temu ten kraj mnie zauroczył i stał się dla mnie inspiracją. Stan zauroczenia nie przemija, dlatego podróżuję do Portugalii i piszę o Portugalii, starając się zgłębić jej sekrety, poznać zawiłe ścieżki historii, posłuchać ludzkich opowieści i wydobyć esencję tego miejsca.
Napisałam trzy powieści: „Ostatnie fado”, „Portugalka” i „Lalka z Lizbony” – każda z tych książek snuje inną historię, przenosząc Czytelników do Lizbony, Porto, Douro, Coimbry czy Algarve, mieszając czasy i przestrzenie.
Czy może nam Pani przybliżyć o czym jest „Lalka z Lizbony"?
„Lalka z Lizbony” zabiera nas w lata 70. i 80. do Portugalii salazarowskiej, pozwalając zajrzeć „pod podszewkę” dnia codziennego tamtych czasów. To okres, o którym wielu Portugalczyków wolałoby nie pamiętać, ale który w dużej mierze ukształtował dzisiejszą Portugalię. Towarzyszymy bohaterom nie tylko w przeszłości, także w czasach współczesnych, bo fabuła biegnie dwutorowo – kiedyś i dziś.
Każdy z bohaterów ma swoją historię do opowiedzenia, pozornie osobną i niezależną, a jednak nierozerwalnie związaną z pozostałymi. Pewnego dnia, Carlos zostaje wyprowadzony z domu i znika na wiele lat. Inez szuka swego narzeczonego, który nagle zapadł się pod ziemię. Diogo wpada w ręce systemu i przymusowo opuszcza Portugalię. A wszystko tak naprawdę zaczyna się od Szpitala dla Lalek, w której pewna staruszka reperuje stare lalki. Otrzymują one nowe sukienki, części ciała, imiona i… nowe życie. W tym szpitalu kryje się też największa tajemnica.
„Lalka z Lizbony” jest o nieprzewidywalności życia i o tym, że najważniejsze rzeczy – te, które zmieniają jego bieg – często spadają na nas znienacka. „Otwierasz drzwi, i nie wiesz, co cię za nimi spotka…” – mówi jeden z bohaterów. Jest też o tym, że każdy człowiek ma swoją prawdę życia, bo przecież każdy z nas jest inny, inaczej odbiera świat, inaczej go widzi i interpretuje. To są prawdy równorzędne i trzeba je rozpatrywać wraz z kontekstem życiowego bagażu danego człowieka. Tylko tak możemy nawzajem się zrozumieć i uszanować.

Skąd wzięła się motywacja do napisania książki?
Z chęci poznania dawnej Portugalii. Takiej sprzed Rewolucji Goździków (1974r.) Chciałam dowiedzieć się, jak wtedy się żyło, jaka była Lizbona, jakie były realia i jakie historie mogły się wydarzyć. Zaczęłam szukać informacji na ten temat, i okazało się, że będzie z tego książka.
Co najbardziej urzeka Panią w Portugalii? A co najmniej?
Urzeka mnie niepowtarzalność Portugalii, jej wyjątkowość. To kraj na skraju Europy, od zawsze tęsknym wzrokiem patrzący na ocean i swoje dawne kolonie. Zawsze troszkę tyłem do pozostałej Europy, zwłaszcza tej zagonionej, zawsze trochę bardziej melancholijny, zanurzony w swoim nieuleczalnym „saudade”. A z drugiej strony Portugalia emanuje ożywczą energią. Lizbona, którą uwielbiam, jest wibrującym, kipiącym życiem miejscem, zupełnie unikatowym i jedynym w swoim rodzaju, tyle się tu dzieje – choć jeśli trzeba spokoju, znajdzie się go tuż za rogiem. Lubię też portugalskie przestrzenie i krajobrazy – bezkresy Alto Douro, nadmorskie wschodnie Algarve czy przytulone do oceanu, niemal dziewicze wybrzeże Costa Vicentina.
Podoba mi się, że Portugalczycy naprawdę potrafią docenić to, co mają. Czerpać z życia radość, choćby to życie nie było doskonałe. Dla mnie jako pisarki cenne jest, że ten kraj nosi w sobie tyle opowieści, tyle zagadek i tajemnic. Choć byłam tam wiele razy, chyba nigdy nie odkryję go do końca.
A co najmniej mi się podoba? Trudne pytanie, ale staram się na nie odpowiedzieć na kartach „Lalki z Lizbony”. Tutaj powiem tylko w skrócie – to, co jest zaletą Portugalii, czasami staje się też jej wadą.
Czym Pani zajmuje się na co dzień?
Pisaniem 😊. Od zawsze pracowałam ze słowem, wcześniej jako redaktor gazety, dziennikarz, teraz skupiam się na pisaniu książek. Dziennikarsko współpracuję z magazynem Ale Historia Gazety Wyborczej, gdzie jest wiele moich artykułów dotyczących Portugalii i nie tylko Portugalii, piszę bowiem też o przeróżnych ciekawych postaciach z kart historii.
Czy zdradzi nam Pani plany pisarskie na przyszłość? Czy możemy spodziewać się kolejnej powieści/kontynuacji obecnej?
Tak, pracuję nad kolejną książką. Jej temat jest również z rodzaju tych, o których Portugalczycy może niewiele mówią, ale który ma niezliczone wątki i odnogi zakotwiczone w przeszłości i sięgające dnia dzisiejszego. Chciałabym, żeby książka ukazała się w przyszłym roku.
Serdecznie dziękujemy za przybliżenie nam motywacji stojącej za powieścią Lalka z Lizbony. Z niecierpliwością czekamy na kolejne książki i życzymy pisarskich sukcesów 😊.
Wszystkich zainteresowanych zakupem książki, zapraszamy do naszego sklepu po samą powieść lub zestaw powieść z portugalskim kafelkiem z lizbońskim tramwajem, który jest świetnym pomysłem na prezent dla wszystkch fanów portugalskiej stolicy.

Powieść Lalka z Lizbony oraz kafelek azulejo z lizbońskim tramwajem
Z Iwoną Słabuszewską-Krauze rozmawiała Agnieszka Celejewska, właścicielka Fabryki Korka.
